"O marzeniach trzeba mówić głośno i otwarcie, bo nigdy nie wiesz kiedy spotkasz ludzi, którzy pomogą Ci je zrealizować."

niedziela, 30 kwietnia 2017

Semana Santa czyli Wielkanoc po Hiszpańsku


Wielki Tydzień
Pamiątka Męki i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa…
Czas skupienia, zadumy. 
Poprzedzany i trwający przez Wielki Post
 jest to czas wyrzeczeń, wyciszenia. 
Czas gdy rozmyślamy nad naszym życiem, 
nad śmiercią nad sensem istnienia…

Całkiem inaczej wyglądają obchody Wielkiego Tygodnia w Hiszpanii

 

Tutaj sacrum miesza się z profanum, 
historyczne rekonstrukcje przeplatają się z autentycznymi emocjami. 
Starsze panie w czarnych mantylkach idą w jednej procesji 
z młodzieńcami skubiącymi swobodnie pestki słonecznika. 
Zamknięte są urzędy i część firm prywatnych. 
Za to bary notują największą sprzedaż i utarg w całym roku
A co najdziwniejsze każdy przypadkowo spotkany Hiszpan odpowie, 
że jest katolikiem a Semana Santa to najważniejsze dla niego święto



Semana Santa to długie, wyczerpujące, nawet kilkunastogodzinne procesje. 
Ale nie są to po prostu tłumy ludzi idące z jednego punktu do drugiego. 
To coś znacznie więcej: to również muzyka, sztuka, tradycja, emocje i zapach kadzidła.



 Niezależnie od wyznania, obchody Wielkiego Tygodnia nie pozostawiają nikogo obojętnym. Niegdyś gdy jeszcze mieszkałam w Hiszpanii prowadziłam długie dysputy z Hiszpanami na temat sensu i znaczenia ZMARTWYCHWSTANIA Pana Jezusa.
 Buntowałam się wewnętrznie na procesje,
 których kolejne stacje zatrzymywały się przy drzwiach baru. 
W tym roku spędziłam po raz pierwszy,
 Wielki Tydzień w mojej ukochanej Andaluzji i po raz pierwszy oglądałam
 ten spektakl oczyma turystki a nie mieszkanki małej hiszpańskiej wioski.


Począwszy od Niedzieli Palmowej, do Niedzieli Rezurekcyjnej,
 każdego dnia, różnymi trasami, w zależności od lokalizacji kościoła danego bractwa, 
zobaczyć możemy wiele procesji. 


Te bractwa, których kościoły znajdują się w pobliżu katedry, 
odbywają procesję w nie więcej niż kilka godzin. 
Są i jednak takie bractwa, jak choćby słynnej w całej Sewilli Macareny,
 której przemarsz trwa kilkanaście godzin. 
Bractwo Macareny, każdego roku o 00:30 w Wielki Piątek opuszcza swoją bazylikę, 
by wrócić do niej dopiero o godzinie 14:00.

Oczywiście całkiem inaczej wyglądają pochody w wielkiej Sewilli a całkiem inaczej w małej wiosce ale jednego czego możecie być w 100% pewni to tego, że nawet w najmniejszej wiosce takowe procesje się odbędą a każda z nich ma ściśle określony przebieg i porządek 


Procesje organizowane są przez bractwa (Hermandades y Cofradias de Penitencia),
 stowarzyszenia świeckich katolików 
powołane w celu publicznego wykonywania praktyk religijnych.
 Poza przygotowaniem wielkopostnych uroczystości
 i innych obrzędów kościelnych,
 bractwa zajmują się działalnością charytatywną i społeczną. 
Często opiekują się własną kaplicą, 
inne działają przy parafiach. 


Członkiem bractwa może zostać każda ochrzczona osoba, 
ale zdarzają się wewnętrzne ograniczenia dotyczące udziału w procesji
 (często nie wolno w nich brać udziału kobietom).
 Wybór swojego bractwa Hiszpanie uzależniają głównie
 od tradycji rodzinnej i miejsca zamieszkania. 


Stowarzyszenia korzeniami sięgają średniowiecza
 i liczą nieraz po kilka tysięcy osób. 
Tylko w Andaluzji w wielkotygodniowych procesjach bierze udział ok. 100 tys. nazarenos
czyli członków różnych bractw. Nazarenos,  
zwani także capirotes
podczas procesji wcielają się w role pokutników
 żałujących za złe uczynki popełnione w czasie całego roku.


Maszerują odziani w długie szaty (każdego roku są innego koloru), przewiązane paskiem wykonanym z  trawy. Na głowie noszą spiczaste czapy-kaptury, całkowicie zasłaniające twarz, z niewielkimi tylko otworami na oczy. Ten tradycyjny strój zwany sanbenito również wywodzi się ze  średniowiecza. W ten sposób ubierani byli nieszczęśnicy skazani przez Świętą Inkwizycję.


Każde z bractw posiada charakterystyczny dla siebie kolor szat i bierze udział w odpowiednim dniu Wielkiego Tygodnia maszerując w otoczeniu konkretnej platformy. Przygotowanie do obchodów Semana Santa jest dla nich nieraz najważniejszym wydarzeniem w roku, którym żyją i do którego przygotowują się niekiedy przez wszystkie dni w kalendarzu. W bractwach, do których przynależność rozpoczyna się będąc małym dzieckiem panuje swoista hierarchia.
 

Z reguły dłuższy staż oznacza przemarsz w bliższej odległości od świętych figur.
 Przynależność do bractwa stanowi poważne obciążenie dla budżetu jego członków.
 To nie tylko zaangażowanie swojego czasu, 
ale także wydatek kilkuset euro na odpowiedni strój 
oraz opłaty związane z działalnością Cofradías.


Początek procesji wyznacza drewniany krzyż, tzw. Cruz de Guía – krzyż przewodni.

 
 Za krzyżem w milczeniu maszerują zakapturzeni nazarenos, trzymając w ręku długie świece. Są to członkowie bractwa, którzy towarzyszą w anonimowości swoim figurom.
Następnie idą ministranci, bezpośrednio poprzedzający platformy ze świętymi figurami. Na końcu podąża orkiestra, 


czasem także pokutnicy – członkowie bractwa niosący mniejsze krzyże,
 również w kapturach ale już nie spiczastych i najczęściej wędrują na boso.
 Są to tzw. penitentes powierzający swoją drogę z kościoła do katedry i z powrotem
 jakiemuś konkretnemu celowi, jak prośba o uleczenie, 
czy choćby powodzenie w najbliższych egzaminach.



Najbardziej widowiskowym elementem procesji są platformy-ołtarze,
 czy sceny rodzajowe tzw. pasos. 


Niektóre z nich pochodzą jeszcze z XVII wieku,
 ważą od 200 do 2000 kilogramów
 i noszone są na barkach mężczyzn- od 20 do nawet 56 na jednej zmianie


Mężczyźni ci, zwani costaleros, 


są zwykle niewidoczni, 
ponieważ znajdują się pod platformami i materiałem je okrywającymi. 
Jedyną okazją do zobaczenia los costaleros jest moment procesji,
 w których dochodzi do wymiany noszących platformy.


W procesji niesionych jest od jednego do trzech pasos (najczęściej 2),
 w następującej kolejności: najpierw wybrana scena biblijna, 
np. ostatnia wieczerza czy modlitwa w ogrodzie oliwnym (misterio); 
następnie postać Chrystusa, najczęściej niosącego krzyż; 
na końcu Matki Boskiej (dolorosa).


Kiedyś ten czas nasycony był dla mnie tęsknotą za domem, 
za naszymi - polskimi tradycjami, obchodami... 
Za Triduum Paschalnym, za święconką,
za śniadaniem w rodzinnym gronie...
Wszystko we mnie buntowało się za 
tłumem ludzi z piwem w jednej dłoni i papierosem w drugiej 
podążającym w procesji tuż za figurą ukrzyżowanego Chrystusa 

W tym roku oglądałam procesje jak widz przedstawienie 
bez religijnych emocji, uprzedzeń, 
nastawiona głównie na obserwację, fotografowanie..
Nie probowałam zrozumieć obcej dla mnie formy 
świętowania


Nie siliłam się na wytłumaczenie sensu tych procesji
 ponieważ tkwi on w duszy każdego z jej aktywnych uczestników. 
To przede wszystkim tradycja przekazywana
 w niektórych hiszpańskich rodzinach z pokolenia na pokolenie. 
Dziedzictwo kulturowe znacznie głębsze i silniejsze niż korrida czy flamenco.

2 komentarze:

  1. jak widać "co kraj to obyczaj"! pięknie Kasiu to opisałaś, nie znałam tego tematu wcale, z zainteresowaniem więc przeczytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako wydarzenie,atrakcja turystyczna, spektakl jest piękne i robi niebywałe wrażenie Jako przeżycie religijne... cóż we mnie wywołały bunt

      Usuń


Dajesz mi swój czas - najhojniejszy dar ze wszystkich Dziękuję ;-)))

Stampin Royalty

Stampin Royalty

Digi - Scrap

Digi - Scrap

W Magicznej Kartce

W Magicznej Kartce

od Marty z Harem Soutache, Avrea, Chopiniada

od Klub Kota Jasna8

Pastelowe Candy u Moni

Pastelowe Candy u Moni
14.02.2015

Mikołajek w Palmogrodzie

Mikołajek w Palmogrodzie
Wygrałam i jeszcze za gaulstwo dostałam ;-)))

2gie urodziny

2gie urodziny
15.02.2015

Zielone Candy

Zielone Candy
Wygrałam!!

Pracowania Ajm

Pracowania Ajm
WYGRAŁAAAAM

Candy u Pająka

Candy u Pająka
Dostałam Nagrodę Specjalną!!

Wyróżnienie w ScrapGangu

Wyróżnienie w ScrapGangu

Herbaciane Candy

Herbaciane Candy
WYYYGRAŁAAAM ;-))))))

Candy niespodzianka

Candy niespodzianka
28.02.2014

Walentynkowe Candy

Walentynkowe Candy
WYGRAŁAM

Łączna liczba wyświetleń