"O marzeniach trzeba mówić głośno i otwarcie, bo nigdy nie wiesz kiedy spotkasz ludzi, którzy pomogą Ci je zrealizować."

wtorek, 1 listopada 2016

listpadowo...

"Gwiazdy by ciemniej było
smutek by stale dreptał
oczy po prostu by kochać
choć z zamkniętymi oczami
wiara by czasem nie wierzyć
rozpacz by więcej wiedzieć
i jeszcze ból by nie myśleć
tylko z innymi przetrwać
koniec by nigdy nie kończyć
czas by utracić bliskich
łzy by chodziły parami
śmierć aby wszystko się stało
pomiędzy światem a nami"
                                                       x Twardowski

 

Ta listopadowa pierwsza noc...
noc zadumy, tęsknoty
noc wspomnień 

Ten dzień, ta noc 
zmusza do zadumy każdego
i chyba bez znaczenia 
jest tutaj wyznanie 


 Odeszli... 
choć byli tacy ważni, 
choć tyle mieliśmy im jeszcze do powiedzenia 
choć zostawili wpół niedojedzoną kolację
choć na drutach nabrane oczka... 
Odeszli...

 
Śmierć to temat  tabu
zawsze mnie to dziwiło... 
Nawet dla nas - katolików 
śmierć jest tragedią,
o której się nie mówi, 
dla której nie ma słów pocieszenia 

 
A przecież wierzymy, 
że teraz jest im lepiej, 
że odeszli do domu Ojca... 


Dziś gdy chodziłyśmy z dziewczynkami 
od grobu do grobu 
ludzi dla nich tak naprawdę obcych 
przyłapałam się na tym, że nie wiem co im powiedzieć... 
Jak wytłumaczyć, że to babcia, której nie znają
i dziadek, którego nigdy nie poznały... 
Że wcale nie zostali "uwięzieni" pod ziemią, 
że już nie wrócą choć pewnie czuwają nad nami z nieba
Że zamknęłam oczy bo się modlę 
a modlitwa to dużo cenniejszy dla nich dar 
niż te znicze i kwiaty
Że choć lubię spacerować po cmentarzach, 
choć lubię tę specyficzną atmosferę sacrum,
lubię czytać nazwiska na tablicach
i zastanawiać się kim był/była
to jest to dla mnie po prostu park... 
tylko zamiast drzew są marmurowe nagrobki...
Że świeczkę stawiam ku pamięci 
bo przecież pod tym kopcem ziemi 
nie ma nikogo 
tylko kupka kości...

 
Rozglądałam się wokół...
na cmentarzu było dziś jak na placu targowym w sobotni poranek
Młodzi, starzy, samotni, całe rodziny...
rozmowy, śmiechy, sesje zdjęciowe... 
1 łza samotnie płynąca po policzku...

i tak się zastanawiałam ile w tej naszej wierze jest wiary 
a ile naszego ludzkiego 
"wypada", "tradycja",


Ostatnio zainteresowała mnie kultura... 
Słowian...
ich obyczaje przed chrztem, który wszystko zmienił...

Śmierć dla Słowian była radosnym przejściem do lepszego świata: Nawii. 
Człowiek po śmierci był traktowany z należytą czcią. 
Zmarłego ubierano w najlepsze szaty, ozdabiano biżuterią, nierzadko wyposażano w różnego rodzaju przedmioty codziennego użytku, czasem nawet w broń. 
Ciało zmarłego kładziono na stosie, płonęło w oczyszczającym ogniu. 
Prochy umieszczano w glinianych naczyniach (tzw. popielnicach) i zakopywano w grobach. 
Czasami były to płaskie, zwykłe groby, a czasami okazałe kurhany usypywane z ziemi.
Co prawda chrześcijaństwo zabraniało palenia ciał, ale to nie przeszkadzało uczcić zmarłego i wyprawić mu triznę (zwaną też strawą), która stanowiła kulminację ceremonii pogrzebowej.
Stypa (tej nazwy, pożyczonej z łaciny średniowiecznej, używa się od XVI wieku zamiast rodzimej strawy) nie polegała tylko na posępnym spożywaniu jadła w intencji zmarłego, tak jak obecnie. Podobnie jak w starożytnym Rzymie, Słowianie na cześć zmarłego urządzali gonitwy, zapasy, igrzyska i tańce, po których następował poczęstunek.
Aby zmarły nie powracał na ziemię i nie straszył po nocach, 
należało mu wyprawić godny pogrzeb i sutą stypę. 
Żałobników częstowano więc, czym chata bogata.
Na naszych dawnych kresach wschodnich najbardziej popularną potrawą była kutia, 
dziś znana jako danie wigilijne. 
Gotowaną pszenicę z makiem, miodem i bakaliami stawiano na grobach, 
ofiarowując zmarłym, oraz częstowano nią dziady cmentarne w trakcie ceremonii zadusznych, zwanych na Białej Rusi i na Litwie chałturami.


Nie wiem co odpowiada mi bardziej... 
starodawne wierzenia, że dusze balują w najlepsze 
i odrobina strawy i napitki zapewni nam spokój na ziemi 
a im szczęście w Nawii 
czy też nasze chrześcijańskie... 
niby takie same...
ale jednak nie do końca szczere i prawdziwe 
 

"Ubrany w drzewa i kwiaty
stoicki spokój cmentarza
jest pełen ptasiego śpiewu
i wcale mnie nie przeraża…

myśleniu sprzyja tutejszy
dostojny nastrój i klimat
jakby jesienny – nie ważne
czy wiosna, lato czy zima…

przychodzę tu czasem, aby
zadumać się choć przez chwilę
nad losem żywych, do których
mam nadal powrotny bilet…

Cóż… cmentarz, to dowód na to,
że czas płynie w jedną stronę
i trzeba się cieszyć tym wszystkim,
co jeszcze nie jest skończone…"

 
 
W takie dni jak ten myślę o śmierci...
Myślę co bym jej powiedziała gdyby zapukała do mnie dziś 
Podziękowałabym jej za bogate życie
za cudownych przyjaciół 
za piękne zachody słońca, 
za poranki na szlaku, 
za łzy, które nadały życiu smaku
za wiarę, która pomagała się podnieść
za nadzieję, która kazała próbować jeszcze raz 
za ludzi, dla których byłam ważna
i za tych, którzy okazali się niewarci poświęconego im czasu...
Gdyby dziś zapukała do mnie śmierć 
to byłoby mi smutno...
martwiłabym się o kotowe... czy ktoś oszaleje dla nich tak jak ja?
martwiłabym się o dziewczynki kto zakocha się w nich tak jak ja 
i sprawi, że na ich niebie będzie świecić słońce
martwiłabym się o tych, których zostawiam...
 Gdyby dziś zapukała do mnie śmierć
ale powitałabym ją ze spokojem...
i pozwoliłabym poprowadzić się na drugą stronę... 
I choć wiem, że u nas w kraju jest to niemożliwe
to moim marzeniem jest... 
brak grobu 
marzy mi się, że moje prochy zostaną rozsypane 
połowa w Bieszczadach połowa do oceanu w mojej Hiszpanii
 że Ci którzy zostaną na mój pogrzeb ubiorą się kolorowo, 
że będą śmiać się wspominając mój wredny charakterek 
i płakać bo przecież drugiej takiej już nie będzie...


9 komentarzy:

  1. pięknie napisałaś! poezja prozą :) a te zdjęcia jakieś mi znajome, spacer dawny przypominają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. czekały na swoją chwilę... na odpowiednie słowa...

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda. Nie będzie takiej drugiej. I nikogo takiego drugiego nie będzie. Dlatego ostateczność śmierci jednak przeraża, bez względu na to, w co wierzymy. Bo każdy, kto myśli, ma wątpliwości. Przynajmniej czasami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami Ninko to fakt... i dlatego ja mając te wątpliwości staram się żyć tu i teraz całą sobą - najpiękniej jak sie da :)

      Usuń
  4. Cudowny wpis. Twoje dziewczynki są w podobnym wieku, co moja Łucja. Też jej wczoraj tłumaczyłam, po co te wszystkie kwiaty i znicze, kto jest kim.
    Pamiętam, że jak ja byłam dzieckiem, to 1 listopada był mimo wszystko bardziej dostojny, był czasem większej zadumy. Wracało się z cmetarza w ciszy, cisza panowała w domu. Tylko trzask drewna w piecu i grzanie przy nim skostniałych od stania przy grobie stóp. Chłód przejmujący do szpiku kości... Zapach zniczy... Może to było bardziej mistyczne z punktu widzenia dziecka. Dziś jednak już tego nie czuję. Myślę o tym, że mam do umycia dwa groby, że muszę kupić kwiaty i znicze. Że trzeba dojechać także na inne cmentarze i odwiedzić groby bliskich mojego Męża. Owszem, wtedy też trzeba było przed tym dniem kupić nową kurtkę i buty, a sąsiadki wyciągały futra z szaf, ale mimo wszystko było inaczej.
    Cieszę się, że wspominasz o słowiańskim obrządku pogrzebowym. Mnie także ostatnio bardzo interesuje kultura i religia naszych najdawniejszych przodków. Z chęcią zaniosłabym tacie kutię i miód pitny. Myślę, że cieszyłby się bardziej, niż z kwiatów.
    Na marginesie tylko dodam, że jeśli ta tematyka Cię interesuje, to polecam nie tylko książki Cherezińskiej. Ostatnio czytałam "Szeptuchę" Bereniki Miszczuk, czy też fanstasy oparte na słowiańskich wierzeniach - znakomite "Idź i czekaj mrozów", czy "Władcę wilków". Polecam!
    Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za fantastyczne blogowe doznania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to wcale nie chodziło o dziecięce widzenie świata tylko o świat generalnie... o ludzi... o ich podejście do tego co ważne...
      Tamte święta były inne - nie były cyrkiem jak jak dziś... były przeżywane. Dziś są tyko odhaczane na liście zadań w dzien wolny od pracy :(
      fantasy to mój ulubiony gatunek a już dawno nic nowego nie przeczytałam więc... zaczynam się rozglądać za Władcą wilków :D - dziękuję

      Usuń
  5. Tak trzeba, "żyć tu i teraz, całą sobą, najpiękniej jak się da" bo wszyscy mamy wątpliwości...Dziękuję za poezję , zdjęcia i spacer i zadumę. Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne poruszające zdjęcia...i mnie również dziwi, dlaczego śmierć jest tematem tabu, ponieważ ja sama chcę o niej mówić.

    OdpowiedzUsuń


Dajesz mi swój czas - najhojniejszy dar ze wszystkich Dziękuję ;-)))

Stampin Royalty

Stampin Royalty

Digi - Scrap

Digi - Scrap

W Magicznej Kartce

W Magicznej Kartce

od Marty z Harem Soutache, Avrea, Chopiniada

od Klub Kota Jasna8

Pastelowe Candy u Moni

Pastelowe Candy u Moni
14.02.2015

Mikołajek w Palmogrodzie

Mikołajek w Palmogrodzie
Wygrałam i jeszcze za gaulstwo dostałam ;-)))

2gie urodziny

2gie urodziny
15.02.2015

Zielone Candy

Zielone Candy
Wygrałam!!

Pracowania Ajm

Pracowania Ajm
WYGRAŁAAAAM

Candy u Pająka

Candy u Pająka
Dostałam Nagrodę Specjalną!!

Wyróżnienie w ScrapGangu

Wyróżnienie w ScrapGangu

Herbaciane Candy

Herbaciane Candy
WYYYGRAŁAAAM ;-))))))

Candy niespodzianka

Candy niespodzianka
28.02.2014

Walentynkowe Candy

Walentynkowe Candy
WYGRAŁAM

Łączna liczba wyświetleń