"O marzeniach trzeba mówić głośno i otwarcie, bo nigdy nie wiesz kiedy spotkasz ludzi, którzy pomogą Ci je zrealizować."

wtorek, 17 grudnia 2013

grudniu trwaj



Czy ja już wspominałam, że nie lubię zimy??
na peeeewno...
i to z 1000 razy...
ale grudzień...
choć jest to zdecydowanie zimowym miesiącem
to w tym roku grudzień
jest miesiącem, który
jak dla, mnie mógłby się nie kończyć ;-)))


Grudzień zarówno dla mnie
jak i dla Venus
to szczęśliwy miesiąc
W domku robi się magicznie - świątecznie
i choć jeszcze nie mam choinki...
to pan listonosz
co chwila podrzuca nam jakąś paczuszkę ;-)))

Na przykład taką uśmiechniętą paczuszkę
znad morza
od Beatki


ooo tak
Uśmiechałam się CAŁA na widok tej paczuszki
a  jej zawartość...
zaskoczyła mnie i uradowała równocześnie ;-)))

Była w niej ręcznie malowana bombka


która stanowi ważny element wystroju
kuchennego stołu
oraz


który odkąd zadomowił się na moim oknie
stał się ulubioną "nieludzką"
poduszką Venus


Nie wydaje mi się aby było to wygodne ale...
przynajmniej ja mam dwie wolne ręce aby coś tworzyć ;-)))

W grudniu stała się rzecz niesamowita
Wygrałam Candy


Plan był żeby najpierw zrobić sobie kawusię
a później delektować się powolnym jej piciem
i równie powolnym otwieraniem paczuszki...
taaa
Zanim jeszcze zagotowała się woda
z paczki zniknęły papier i sznurki ;-)))


Palmette przysłała coś na osłodzenie zimowych weczorów
a do tego doceniła moje....
gadulstwo ;-)))
i w ten oto sposób zamiast
jednej paczuszki zawierającej Candy cuda
otwierałam 3 paczuszki ;-)))


To pewnie mógłby być koniec ale...
nie jest ;-)))
Bo dnia kolejnego przyszła kolejna paczuszka
z kolejną porcją radości i wzruszenia


Tym razem Mikołaj
przywędrował od Edytki
Album...
Jest cudowny, delikatny, elegancki a przy tym
niezwykle optymistyczny...


Również tutaj znajdowały się dwa przewiązane kokardą pakuneczki
Drugi także skrywał album
aleee
właścicielką tego drugiego została
Venus
Dumna i szczęśliwa
 
To wyjątkowy grudzień...
więc o jeszcze jednym wyjątkowym prezencie
 

Ten był dla mnie prawdziwym zaskoczeniem...
Tomik Haiku, którego współautorką jest Abigail

"pod kapliczką przydrożną
modlą się okruszki
nawet ptaki się mylą"


Zima... Grudzień...
To trudny czas...
Czas smutków, wspomnień, chłodu
Dzięki Wam
Beatko, Kasiu, Edytko i Lucynko
grudzień stał się radosny
rozgrzał serce
stworzył nowe wspomnienia
Dzięki Wam
słonko świeci za oknem 
i w duszy ;-)))


Wszystkie jesteśmy zaganiane, zapracowane
Widać to po naszych blogach....
ale jeśli dotrwałyście do tego miejsca...
jeśli znajdziecie jeszcze 2 minutki
to...
zatrzymajcie się w swym zabieganiu...
zróbcie sobie kawy lub herbaty
i w czasie oczekiwania na 
Narodziny Dzieciątka....
zaczytajcie się...
czytajcie sercem


Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami 
zadaje pytanie jednemu z nich:
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty – jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
- Ach tak, Biblia!
A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry…!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje
- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak… jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada
- Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu – czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze …
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada
- Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
- Kto je stworzył?
Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi – wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
- Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze..
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje… Co Ty na to synu?
- Nic – pada w odpowiedzi – mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę… – powtarza profesor – i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze – czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła – nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
- Tak – profesor odpowiada bez wahania – czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie – wyjaśnia student
- twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład – student rozgląda się po sali
- Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej – stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
- Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła...
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło. 




Życzę Wam odpoczynku
czasu na chwilę zadumy
Pamiętajmy
W te nadchodzące święta 
nie jedzenie jest najważniejsze
nie lśniące podłogi  
nawet nie prezenty te najdroższe i najpiękniejsze...
To czas dla najbliższych
to czas gdy Bóg się rodzi...
Dajmy mu czas aby narodził się w naszych sercach



 

20 komentarzy:

  1. ciut twarda ta podusia Venus ;) opowieść wciągająca, przesłanie na czasie :) pogodnego, uśmiechniętego tego grudnia bez końca Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też by mnie się tak wydawało...
      ale jak widać na zdjęciach...Venus pokochała konika ;-)))

      Usuń
  2. Kasiu, masz rację, czas oczekiwania na swięta i same swięta, TO NIE GADŻETY, to obecnosć DRUGIEGO CZŁOWIEKA sprawia,że wszystko ma sens- i to oczekiwanie i OBECNOŚĆ Boga w sercu...
    Niech magia się DZIEJE!!!
    Buziak:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "obecnosć DRUGIEGO CZŁOWIEKA" to właśnie przez te słowa grudzień jest dla mnie taki... ciężki :(
      Dobrze, że jesteś Martuś :*

      Usuń
  3. :))) a co to za ciężary... a sioooo ... oby lżej było :*
    chata z pienika mmmmmmmmm

    pozdrawiam Was :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chata a nawet dwie... ale to pokaże jutro.... jak się wyrobię ;-)))
      oby było... z czasem zapewne będzie.... lżej
      Dziękuję Martuchnaj :*

      Usuń
    2. Na pewno będzie lżej.... Tylko dajcie czasowi czas...

      Usuń
    3. ileż czasu ma ten czas ;-)))
      alee... niech mu będzie - chwilę jeszcze poczekam - oby do wiosny ;-)))

      Usuń
  4. Ile prezentów, aż kot sięzmęczył i zasnął ;)
    Ze Świętami masz absolutną rację Kochana...pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-)))
      taaak - biedactwo taka zapracowana... Niech śpi, niech odpoczywa ;-)))
      :*

      Usuń
  5. W nadchodzące święta będę nie tylko z rodziną, ale także z Tobą myślami. :) Uściski serdeczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-)))
      Będziesz... będziesz
      Dziękuję

      Usuń
  6. To żeś prezentów nazbierała.... Wszak grudzień czas Mikołaja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale rozpieszczaja Cie dziewczyny tymi prezentami:))) Piekne wszystkie!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. :) wiesz, że jesteś wspaniała? :) To, co i jak piszesz sprawia, że ludzie w codziennym biegu i krzątaninie (szczególnie przed świętami) zatrzymują się i chwilę myślą, nad tym co przecież najważniejsze! :) Wesołych i Zdrowych Świąt Kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze gdy czytam Twoje posty to pozniej popadam w zadume...
    Tak pieknie piszesz, ze czyta sie niesamowicie i na dlugo zostaje w pamieci to co napisalas..
    Czy myslalas kiedys o pisaniu ksiazek? Badz opowiadan?? Mialabys same bestsellery, taka umiejetnosc pisania to prawdziwy skarb ... i trzeba to wykorzystac ;-)
    Wesolych Swiat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem co odpisać...
      brakuje mi słów...
      DZIĘKUJĘ
      taaak... kiedyś miałam napisać książkę - miała mieć tytuł... "wariatka z kotem" ;-))) ale ostatecznie uznałam, że oszczędzę światu a tak serio??
      raczej pozostanę przy pisaniu bloga i moich karteczkach...
      Przynajmniej na razie ;-)))
      Buziaki a do świąt... mam nadzieję, że jeszcze zajrzysz i zdążę złożyć Ci życzenia

      Usuń
  10. U Ciebie zawsze tak milutko...
    Lubię do Ciebie zaglądać:)

    OdpowiedzUsuń


Dajesz mi swój czas - najhojniejszy dar ze wszystkich Dziękuję ;-)))

Stampin Royalty

Stampin Royalty

Digi - Scrap

Digi - Scrap

W Magicznej Kartce

W Magicznej Kartce

od Marty z Harem Soutache, Avrea, Chopiniada

od Klub Kota Jasna8

Pastelowe Candy u Moni

Pastelowe Candy u Moni
14.02.2015

Mikołajek w Palmogrodzie

Mikołajek w Palmogrodzie
Wygrałam i jeszcze za gaulstwo dostałam ;-)))

2gie urodziny

2gie urodziny
15.02.2015

Zielone Candy

Zielone Candy
Wygrałam!!

Pracowania Ajm

Pracowania Ajm
WYGRAŁAAAAM

Candy u Pająka

Candy u Pająka
Dostałam Nagrodę Specjalną!!

Wyróżnienie w ScrapGangu

Wyróżnienie w ScrapGangu

Herbaciane Candy

Herbaciane Candy
WYYYGRAŁAAAM ;-))))))

Candy niespodzianka

Candy niespodzianka
28.02.2014

Walentynkowe Candy

Walentynkowe Candy
WYGRAŁAM

Łączna liczba wyświetleń