"O marzeniach trzeba mówić głośno i otwarcie, bo nigdy nie wiesz kiedy spotkasz ludzi, którzy pomogą Ci je zrealizować."

wtorek, 10 września 2013

POMOCY!!!

 Dzisiejszy post kieruję do wszystkich kociolubnych 


Jak wiecie tym razem na wygnaniu jestem sama...
Venus nie udało się ściągnąć - nowi pracodawcy nie chcą mieć zwierząt w domu :( 
powody... są chyba najmniej ważne 


Potrzebuję Waszej pomocy a dokładniej rady...
Venus na czas mojej nieobecności przeprowadziła się do nowego domu...
Ma tam swój drapak, ulubiony  koc, miski, kuwetę, ulubione jedzenie... i naprawdę dobrą opiekę...
Koleżanka, której powierzyłam swoje dziecko nie jest kociarą ale wiem,
że jest cierpliwa i dobrze się nią opiekuje...
 

Problem polega na tym, że Venus prawie nie je... 
trochę suchej karmy i czasami dziobnie saszetkę (a ma swoje ulubione)
Koleżanka donosi że praktycznie codziennie wyrzuca jedzenie prawie w całości...

Każdy kto tu zagląda wie jak bardzo jesteśmy z Venus zżyte...
Odkąd mamy siebie to nasze pierwsze tak długie rozstanie...
a drugie w ogóle...
Pociąg, autobus, auto, odwiedziny dalekie i bliskie - ona zawsze ze mną...
Gdzie kolana panci, gdzie plecak... 
tam jest dobrze

 
Na pewno źle się czuje w nowym nieznanym miejscu ale wiem też, że tęskni za mną...
Nasza więź jest czymś więcej niż więź kot - człowiek
Razem śpimy, razem tworzymy, razem podróżujemy...


Myślę, kombinuję... 
Co robić...
Czy ma zostać tam gdzie jest - z obcym ale człowiekiem...
czy wrócić do swojego domu, w którym tak naprawdę cały czas będzie sama... 
tyle tylko, że ktoś 2x dziennie wpadnie na chwilę aby jej jeść dać...
Gdyby chodziło o 2-3 dni... pewnie zostawiłabym ją w domu... 
ale mówimy o co najmniej 2 miesiącach...


Poradźcie...
Co robić??


Ostateczność... 
którą też biorę pod uwagę to po prostu powrót do domu...


23 komentarze:

  1. 2 m-ce to rzeczywiście długo :( Optymalnym byłoby, gdyby koleżanka wprowadziła się do Waszego mieszkania na czas Twojej nieobecności. Fachowcy mówią, że tak jak Venus ma teraz Venus to jedno z gorszych rozwiązań. Ja moich kotów nigdy nie ruszałam z domu - albo ktoś wpadał raz dziennie nakarmić, posprzątać i pobawić się trochę, albo siostra na kilka dni wprowadza się do mnie. No, ale to kilka dni, nie tygodni ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Eleją. Dla Venus to jedno z gorszych rozwiązań. Może odczuwać to jako nowy dom i nowy właściciel.
      Najlepiej byłoby żeby ktoś u Ciebie zamieszkał. Takie rozwiązanie jest najmniej stresujące dla zwierzaka.
      Jeśli chodzi o wpadanie na chwilkę codziennie to nie wiem jak długo kotek jest w stanie wytrzymać takie rozwiązanie. Moja przyjaciółka nagle na dwa tygodnie znalazła się w szpitalu i codziennie ktoś z rodziny lub przyjaciół wpadał do jej kotki. Dodam, że kotka jest po przejściach i zniosła to bardzo dobrze. Ale dwa tygodnie a nie dwa miesiące.
      Kotki z tęsknoty potrafią jeść o wiele mnie. Niejednokrotnie zajmowałam się kotami mojej siostry pod jej nieobecność i koteczka prawie nie jadła.

      Usuń
    2. Zapomniałam dodać, że przesyłam uściski dla Ciebie i Venus!!! :)

      Usuń
  2. Masz poważny problem. Biedna Venus. Nie wiem, co zrobisz, ale powiem Ci, że nie zostawiłabym Jaśka na tak długo w obcym domu za nic w świecie. Rozważ, czy ktoś nie mógłby zamieszkać z Venus na te dwa miesiące u Ciebie.... może wtedy będzie jej łatwiej tęsknić...

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, ciężka sprawa. Najlepsze chyba byłoby gdyby mogła mieszkać u siebie w domu, z kimś kto z nią zamieszka. Jeśli Twoja Koleżanka jest osobą, że tak to ujmę, niezależną, w sensie sama mieszka w domu, to może mogłaby zamieszkać u Ciebie? Albo choć na kilka dni u Ciebie zamieszkać, a kilka dni dochodzić z raz dziennie i tak na zmianę... Wiem, nie brzmi to rozsądnie, ale szukam możliwości.
    Pisałam Ci już w mailu jakiś tydzień temu, chyba czytałaś?, jak to moje dwa koty musiały zamieszkać, po moim przeszczepie, przez co najmniej rok, poza domem. Wyjechały do mojej kuzynki. Na zupełnie obcy teren. Jedna kotka była dzielna, wszystko zwiedzała od razu, choć bardzo nieufnie. I jadła. Druga natomiast, Tygrysa, przesiedziała tak do trzech tygodni za kanapą, wychodziła jedynie do kuwety i by się trochę napić i nic poza tym. Jedzenie w ogóle ruszyła po jakichś dwóch tygodniach i to ciutkę, raz dziennie. A dopiero po miesiącu zaczęła jeść i oswajać się z terenem. Skoro więc Venus już podjada, mało bo mało, ale zawsze, to już jest coś. Na pewno tęskni za Tobą, w drugiej kolejności za swoim domem, a tęsknota tak szybko nie mija. Z pewnością trzeba nieco czasu. Może trzeba jeszcze chwilę poczekać? Na pewno nie rzuci się nagle na jedzenie, ale powoli oswoi się z sytuacją. Najlepiej oczywiście byłoby jej w domu, z kimś obcym na stałe. A może udałoby się gdyby ktoś do niej nawet i raz dziennie, ale na dwie - trzy godziny przychodził, także i posiedzieć. A może jeszcze na przykład, tak w ciągu tygodnia na godzinkę, a na weekend się po prostu do Venus wprowadzać, tzn. do Ciebie do domu i wtedy sobie z nią siedzieć? No chyba, że Twoja koleżanka daleko mieszka, i tak dalej...
    Gdybym mieszkała gdzieś blisko z pewnością zaopiekowałabym się Venus:-) W ubiegłym roku mieszkałam przez miesiąc u koleżanki, gdy ta wyjechała do sanatorium, właśnie ze względu na jej kota, by nie był sam i tak dalej.
    Trzymam bardzo mocno kciuki, by wszystko dobrze się rozwiązało. Wiem, że to niewiele, kurcze.
    Ściskam serdeczniaście i ciepło:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. o rany biedne jesteście obie...
    ja bym dała jej jeszcze trochę czasu, każdy kotek ma inny charakter trudno tak doradzić ...
    jak nie pomoże wzięłabym ją do tego pustego ale Waszego domu ...
    a wiedz że ja mam teraz kotów sztuk 4 :D matka przybłęda wyprowadziła 3 małe:))) jak sa głodne przychodzą pod drzwi i je drapią hihihi ale młodziaki nie podejdą za nic ....
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuje Ci! Nie mam kota, ale psa i traktujemy naszą Roksi jak członka rodziny:) Jak na wczasy to tylko tam gdzie można z psem... Chyba dobrze by było jak ta koleżanka by się przeprowadziła, ale też nie mozna jej naciskać...
    A myślałś o swoich ubraniach? podobno jak zostawi się odzież która nami pachnie zwierzę się uspokaja, czuje nas ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj!!! Zacznę od tego, że Bardzo wam współczuje, wiem jak tęsknicie za sobą, to trudna i smutna sprawa. Niestety nie napisze nic nowego, podpisze się pod poprzedniczkami. Venus bardzo przeżywa rozstanie, zamiana miejsca dla niej to dodatkowy stres. Z tego co wiem koty najlepiej czują się na swoim terytorium, dlatego najlepszym rozwiązaniem byłby powrót do Twojego mieszkania, ale z koleżanką. I jakby koleżanka zamieszkała....choć wiadomo, że koleżanka to nie jesteś Ty. Venus traktuje nowy dom i nowego właściciela jako zmianę w swoim kocim życiu. Koleżanka ma kota, ala kiedyś musiała wyjechać i dała kota swojej mamie, która mieszkała w innym miejscu. Kot nie wychodził zza fotela, nic nie jak, nie pił nawet toalety wiele nie było. Zaszył się w swetrze koleżanki i spał. koleżanka wróciła po 3 tygodniach i kota nie poznała...schudł bardzo..ech...Wiem, że podejmiesz właściwą decyzję.Serdecznie Cię pozdrawiam....będzie dobrze..:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym chyba spróbowała przenieść Venus do domu. Gdyby Twoja koleżanka to zrobiła i mogła trochę poobserwować koteczkę, pobyć z nią tam, chociaż na początku, i zorientować się, jak kicia reaguje, miałabyś wkrótce jakąś informację, jaki to przyniosło skutek. Na pewno będzie dalej tęsknić za Tobą, ale w swoich kątach na pewno poczuje się lepiej. Spróbujcie tak zrobić. Ewentualnie poradzić się jakiegoś kociego behawiorysty albo chociaż weta, który znałby się dobrze na psychice kotów.
    Trzymam kciuki za znalezienie dobrego rozwiązania. Oby kiciulka jak najszybciej się odnalazła w tej nowej sytuacji. I Ty także...
    Ściskam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie możesz zrezygnować z pracy.Niestety,bo to byłby dla niej najlepsze rozwiązanie.Może ten pomysł z tym aby byłą u ciebie w domu jest dobry?Może jest ktoś,kto by ją doglądał w domu.Bardzo mi jest przykro,że obie cierpicie ale nie wiem co Ci poradzić,to bardzo trudna sytuacja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Biedaczysko... mi się też wydaje, że najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby koleżanka na ten czas wprowadziła się do Ciebie. To dom Venus, jej zapachy, jej miejsca... może koleżanka się zgodzi?
    Trzymam mocno za Venus kciuki

    OdpowiedzUsuń
  10. Bruijtko, powtórzę to co napisałam Ci w mailu. Nadal tak myślę.

    Osobiście uważam, ale kieruję się tylko intuicją, że trzeba dać jeszcze Venus trochę czasu. Powiedzmy tydzień, dwa, i jeśli nic się nie zmieni, to zabrać ją do domu z opcją codziennych odwiedzin. Nie wykluczone, że ona tęskni za Tobą, a nie za miejscem, więc depresja może jej nie minąć. Może byś zainwestowała w Feliwey - poszukaj sobie informacji, ponoć to pomaga w takiej sytuacji. Nie stosowałam, to nie wiem.

    Okropnie to trudne dla Ciebie i dla niej. Współczuję.

    Przykro mi, że inaczej nie mogę ci pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  11. Biedna Venus, pewnie się boi, że ją zostawiłaś na zawsze :( Myslę, że lepiej by jej było we własnym domu i oczywiscie lepiej, jakby kolezanka była cały czas z nią.
    Szkoda, że nie mogłaś zabrać jej ze sobą, ale trzymam kciuki by się dobrze ułożyło lub szybko Wam obu zleciało te dwa miesiące.
    Ps. W sierpniu miałyśmy się spotkać u mnie :<

    OdpowiedzUsuń
  12. mysle tak jak Dziewczyny choć się nie znam , najlepiej jakby ktoś u Ciebie z nią zamieszkał , bo za długo żeby była tam sama tylko odwiedzana
    buziaki dla Venus i Ciebie
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie wyprowadzam kotów, tylko wprowadzam im człowieka:)
    Gdy w tym roku pojechałam na dwa tygodnie wakacji, do mojego mieszkania wprowadziły się dwie koleżanki mojej córki, zapłaciłam im za opiekę nad psem i kotami (cztery cudne sztuki), zwierzaki miały mniejszy stres, były u siebie, a dziewczyny miały bonus w postaci mieszkania blisko krakowskiego Rynku.
    Kot na swoim miejscu jakoś przetrwa do powrotu swojego człowieka.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. to smutne co Piszesz ...ale wiem jak koty potrafią tęsknić :( my zostawiliśmy naszego Rudrę na 10 dni w domu - ktoś do niego tylko dochodził - jak wróciliśmy nasiliły mu się ataki ( ma zespół falującej skóry ) - myślę ,że mimo iż był u siebie myślał,że nigdy nie wrócimy :( nie wiem co Ci doradzić- może dziewczyny mają rację ? życzę Wam wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  15. Mogę wypowiedzieć się z mojego prywatnego doświadczenia, obserwacji i rozmów z behawiorystką.
    Najmniejszym złem dla kota byłoby zostawić go w znajomym otoczeniu a koleżankę ugościć u siebie. Jej łatwiej wytłumaczysz powód przeprowadzki niż kotu. Zwierzęta potrafią wpaść w depresję i nie ma jak im wytłumaczyć, że to tylko dwa miesiące.
    Nie zdziw się również jeśli po takim czasie przyjedziesz a kot będzie zachowywał się nietypowo. To mu minie. Na czas przeprowadzki i czas Twojego powrotu warto zastosować Feliway (dyfuzor do kontaktu a nie ten w sprayu) Zupełnie nie zaszkodzi kotu a może pomóc.
    Życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  16. DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE RADY I CIEPŁE SŁOWA...

    Każdą wypowiedź przeczytałam, każdą przemyślę...
    Póki co do Venus została wezwana wetka - nasza cudowna!!
    Rozpoczęłam też proces poszukiwawczy kogoś kto zamieszka z Venus w domu...
    Dam jej czas...
    i oby wszystko było dobrze ;-))) trzymajcie kciuki ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymamy.
      I Ty się trzymaj. Ułoży się, bądź dobrej myśli. :)

      Usuń
  17. Ostateczność dla kotka byłaby najlepsza... :D, ale póki co ja bym jednak spróbowała jej podać Kalm Aid - do kupienia w małych porcjach u wet. i w dużych w internecie... Wiem, że to działa bardzo tonizująco na koty, mojemu Małemu Kotu pomogło już kilka razy...
    A poza tym zachęcanie kotki do zabawy i cierpliwość... Szok przeżyła ogromny, potrzebuje czasu by dojść do siebie... :). Mocne kciuki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Abigail ;-)))
      Poczytałam o tym Kam Aid... on ma działanie gł uspokajające a Venus choć to diable wcielone jest właśnie bardzo spokojna wręcz apatyczna... Nie szaleje, nie psoci, nie chce się bawić i... nie chce jeść...
      Więc myślę że ten środek nie jest dla nas...

      Usuń
  18. Witam serdecznie! Przydreptałam tutaj za Anką Wrocławianką i jej apelem o radę dla Ciebie i Twojej ukochanej kici. Mam troszkę doświadczenia z trudnymi kotami, z sytuacjami które je stresują i jak już zresztą zostało tu napisane uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie kotki w znanym jej środowisku i aby ktoś z nią zamieszkał. Nawet gdyby miał ktoś dochodzić do niej na karmienie to uważam, ze lepsza dla niej będzie nuda niż depresja, do której koty w takiej sytuacji mają skłonność. Nie jest moją intencją straszenie Cię, ale depresja niestety może nawet po Twoim powrocie i podaniu leków nie ustąpić.
    L.B.Abigail już napisała o Kalm Aid i widzę jakie są Twoje obawy. Jest też środek Feliway (kocie feromony) w sprayu lub w dyfuzorze do gniazdka. Moja Bajka bo użyciu tego w kontakcie poczuła się nieco lepiej u mnie. Może niech koleżanka spróbuje użyć tego. Środek ten nie otępia kota bo nie działa bezpośrednio na jego organizm, sprawia jedynie, że środowisko wydaje się kotu bardziej przyjazne, mniej obce. Trzymam kciuki za Was obie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem podobnego zdania - dużo lepsza, a przede wszystkim dużo bezpieczniejsza jest dla kotki nuda niż depresja. widać, że Venus jest bardzo wrażliwą kotką. jeśli to możliwe, niech wróci do domu. nie czekałabym z podjęciem decyzji w nadziei, że sytuacja się poprawi. nie mam wątpliwości, że Venus tęskni za tobą, Brujito, nie za domem, ale powrót do domu pozwoli zmniejszyć jej stres. wynagrodzisz jej to po powrocie. serdecznie pozdrawiam!

      Usuń


Dajesz mi swój czas - najhojniejszy dar ze wszystkich Dziękuję ;-)))

Stampin Royalty

Stampin Royalty

Digi - Scrap

Digi - Scrap

W Magicznej Kartce

W Magicznej Kartce

od Marty z Harem Soutache, Avrea, Chopiniada

od Klub Kota Jasna8

Pastelowe Candy u Moni

Pastelowe Candy u Moni
14.02.2015

Mikołajek w Palmogrodzie

Mikołajek w Palmogrodzie
Wygrałam i jeszcze za gaulstwo dostałam ;-)))

2gie urodziny

2gie urodziny
15.02.2015

Zielone Candy

Zielone Candy
Wygrałam!!

Pracowania Ajm

Pracowania Ajm
WYGRAŁAAAAM

Candy u Pająka

Candy u Pająka
Dostałam Nagrodę Specjalną!!

Wyróżnienie w ScrapGangu

Wyróżnienie w ScrapGangu

Herbaciane Candy

Herbaciane Candy
WYYYGRAŁAAAM ;-))))))

Candy niespodzianka

Candy niespodzianka
28.02.2014

Walentynkowe Candy

Walentynkowe Candy
WYGRAŁAM

Łączna liczba wyświetleń